- Szukałam grupy wsparcia dla mamy, która opiekuje się moim tatą z chorobą Alzheimera – mówi Ewa z Gdańska. - Dowiedziałam się, że działająca w naszym mieście Fundacja Hospicyjna organizuje właśnie nabór. Skontaktowałam się z Anną Janowicz, prezes fundacji, i umówiłam mamę na spotkanie. Jednocześnie pani Ania zasugerowała, że może sama bym się zgłosiła na grupę. Zdziwiłam się, bo nie myślałam o sobie jako o opiekunce, choć codziennie odwiedzałam rodziców i pomagałam mamie. Poszłam na spotkanie i się rozpłakałam. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo jest we mnie nieprzepracowanych emocji.

Opiekun musi wiedzieć, jak uniknąć wypalenia

Tata Ewy ma 82 lata, a mama 71. Wcześniej Ewa czuła, że musi zorganizować im życie i denerwowała się, gdy mama nie słuchała jej rad w sprawie opieki nad ojcem. Na grupie zrozumiała, że musi dać sobie i rodzicom przestrzeń. – Jedna z pań uczestniczących w spotkaniach opiekowała się swoim tatą, a na grupie opowiadała o relacjach z dorosłymi dziećmi. Słuchając jej, zrozumiałam, co czuje moja mama, kiedy przychodzę i wytykam jej błędy.

Po cyklu spotkań relacje Ewy z mamą się poprawiły. Teraz jedynie proponuje rozwiązania, ale nie wywiera presji. - Z tatą tak samo. Kiedyś pielęgnowałam w sobie dystans do niego, teraz codziennie się do niego przytulam, mówię, że go kocham. To niby jednostronna relacja, ale widzę, jak się uspokaja, gdy słyszy mój głos. Wcześniej myślałam, że jeżeli nie chce czegoś zrobić, to muszę go do tego nakłonić. A teraz zaakceptowałam, że to on wyznacza rytm. Ja mam mu towarzyszyć – opowiada Ewa.

Grupa wsparcia, na którą chodziła, spotykała się co dwa tygodnie od listopada 2019 roku do marca 2020. W sesjach uczestniczyło około 10 osób, w większości opiekunów starszych rodziców. Większość nie miała z kim porozmawiać o cierpieniu związanym z pełnieniem roli opiekuna. - W społeczeństwie uważa się, że opieka nad bliskim jest obowiązkiem rodziny i nie wypada narzekać, a takie podzielenie się trudnościami ma walor uzdrawiający. Zmniejsza napięcie i stres – mówi Anna Marlęga-Woźniak, psycholog współprowadząca ubiegłoroczną grupę wsparcia dla opiekunów.

– W fundacji uważamy, że oba życia są ważne, zarówno chorującego, jak i opiekuna – kontynuuje. - Nie nabywamy w sposób naturalny kompetencji do opiekowania się bliskimi, dlatego dla wielu osób bycie opiekunem jest dramatycznie trudne. Często taka opieka trwa wiele lat i wymaga przeorganizowania całego życia. Opiekunowie muszą wiedzieć, jak zadbać o własne zdrowie psychiczne i fizyczne, żeby nie doszło do wypalenia.

Grupa wsparcia dała mi cenne wskazówki

- Co czułam? Znużenie, zmęczenie, beznadzieję. Że życie ucieka. A z drugiej strony ogromne poczucie odpowiedzialności, że nie mogę zostawić mamy – opowiada Maja, kolejna uczestniczka grupy wsparcia. - Gdyby nie grupa, pewnie by mnie już nie było. Była jedynym miejscem, gdzie mogłam się wygadać. Bardzo mi pomogła i namawiam każdego opiekuna, żeby poszukał pomocy, zanim się znajdzie pod ścianą.

Już po pierwszym spotkaniu wiedziała, że trafiła właściwie. Z powodu opieki zostawiła pracę. Spotkania w grupie to były jej jedyne wyjścia. - Czułam się lepiej przebywając wśród osób z podobnymi problemami – mówi Maja. - Państwo nie robi nic, by pomóc opiekunom, a samemu ciężko znaleźć pomoc, zwłaszcza jeśli się ma mało czasu i jest się pod presją. Grupa udzieliła mi nie tylko wsparcia psychicznego, ale też wielu praktycznych wskazówek dotyczących opieki.

Magda również brała udział w spotkaniach. Miała wtedy 32 lata i była jedną z najmłodszych uczestniczek. Mieszkała 100 km od rodziców, właśnie dostała w pracy duży awans. i nagle usłyszała, że tata ma raka mózgu. Wszystkie siły rzuciła na to, by znaleźć dla niego najlepsze leczenie. – Przerosła mnie diagnoza taty i zderzenie z polską służbą zdrowia, a nie miałam wokół siebie nikogo, kto miałby podobny problem. Spodziewałam się, że kiedyś będzie trzeba pomóc rodzicom, ale za 20 lat, nie teraz – mówi.

Idąc na spotkanie grupy, obawiała się, że nie będzie tam pasowała. Szybko zmieniła zdanie. – Od razu poczułam wsparcie. Mogłam przeżyć emocje, których wcześniej do siebie nie dopuszczałam. Zrozumiałam też, że opiekun nie powinien uszczęśliwiać chorej osoby na siłę. To chory decyduje, jaką drogę leczenia wybierze. Kiedyś chciałam próbować wszystkiego, uważając, że nie daruję sobie, jeżeli nie sprawdzę każdej możliwości. Grupa wsparcia w dużym stopniu mnie z tego wyleczyła.

Zgłoś się na szkolenie lub do grupy wsparcia

W tym roku zarówno szkolenia dla opiekunów, jak i spotkania grup wsparcia odbywają się przez internet.

W tym roku zarówno szkolenia dla opiekunów, jak i spotkania grup wsparcia odbywają się przez internet. Na pierwsze szkolenie - zajęcia z rehabilitantką zapisało się 115 osób. Prowadząca pokazała proste ćwiczenia, które można wykonywać z chorą osobą, żeby poprawić jej jakość życia. Podpowiedziała, jak zadbać o własny kręgosłup: bezpiecznie przenosząc chorego z łóżka na fotel i ćwicząc, odpowiedziała na pytania uczestników.

Raz w tygodniu w piątki naprzemiennie odbywają się szkolenia z rehabilitantką, pracownikiem socjalnym, psychologiem i pielęgniarką. W ich trakcie uczestnicy dowiadują się m.in. na jakie wsparcie mogą liczyć ze strony systemu, jak wykonywać podstawowe czynności pielęgnacyjne przy leżącej osobie, jak zadbać o własną psychikę i zapobiec wypaleniu. Podczas szkoleń jest możliwość zadawania pytań prowadzącym. Udział w nich jest bezpłatny.

Z kolei w każdy wtorek prowadzone są grupy wsparcia dla opiekunów rodzinnych. Uczestnictwo w nich jest poprzedzone rozmową z psychologiem. W każdej grupie wsparcia jest maksymalnie po dziesięć osób. Do tej pory nie były one zbyt popularne wśród opiekunów w Polsce. - Jeśli zapotrzebowanie będzie większe, postaramy się na nie odpowiedzieć – mówi Janowicz.

Grafik szkoleń można znaleźć na stronie opiekunrodzinny.pl.  Tam też należy się na nie zapisywać. 

Wpłać 1% podatku dla fundacjaagory.pl - KRS 210120

Tu możesz pobrać darmowy program do rozliczenia podatku za 2020 rok